Padłam stęskniona w jego ramiona
On ciepłem mnie utulił i od złego odgonił…
Wpatrywaliśmy się w siebie niczym napastnik w ofiarę..
Nie, nie te emocje nie były na moją miarę..
Jakieś ciepło poczułam w serduszku
Jakieś drganie niczym ofiary o litość błaganie…
Miłością, duchem i szczerym uśmiechem zwabił mnie do siebie!
Pozwolił mi paść w swoje ramiona i zasnąć gdy już byłam
zmęczona…
On przytulał mnie i ciągle mówił miłe słowa
,a ja zaklęta jego głosu słuchałam i na każde kolejne słowo
z zapartym tchem czekałam…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz