piątek, 31 stycznia 2014

Odchodzę



I stało się życie uchodzi ze mnie…
Jeszcze parę chwil i mnie tutaj już nie będzie…
Zrobiłam to w imię miłości…
Ostatnie tchnienie i dusza odejdzie…
Leżałam tam skąpana w czerwieni
,a miłość odeszła wraz z nim nie zostawiając nadziei…
Puls zwalniał i mrok położył na mnie łapy
Zabierając mnie do krainy umarłych ,tych na piekło skazanych…
Cerber wbił we mnie swoje zębiska i piana sączyła mu się z pyska…
Warczał na mnie i ślepiami spoglądał…
Gdy chciałam przekroczyć bramę rzucił się na mnie…
I wbił mnie w ziemię wtedy uszło ze mnie ostatnie tchnienie…
Tam miałam już nie cierpieć ,a jednak to się nie zmieniło…
Mnie i innych samobójców trawiły tam ognie…
Czułam płomienie na swoim ciele ,dym uniósł się do góry…
Wnet szkarłatna bestia wypełzła z wielkiego gara
Nie mogłam odejść byłam na to skazana…
I padłam na kolana przed postacią szatana
Naznaczył mnie iż jestem przeklęta i cierpieć będę…
Nie ustanie ma męka!!!…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz