I stało się życie uchodzi ze mnie…
Jeszcze parę chwil i mnie tutaj już
nie będzie…
Zrobiłam to w imię miłości…
Ostatnie tchnienie i dusza
odejdzie…
Leżałam tam skąpana w czerwieni
,a miłość odeszła wraz z nim nie
zostawiając nadziei…
Puls zwalniał i mrok położył na
mnie łapy
Zabierając mnie do krainy umarłych
,tych na piekło skazanych…
Cerber wbił we mnie swoje zębiska i
piana sączyła mu się z pyska…
Warczał na mnie i ślepiami
spoglądał…
Gdy chciałam przekroczyć bramę
rzucił się na mnie…
I wbił mnie w ziemię wtedy uszło ze
mnie ostatnie tchnienie…
Tam miałam już nie cierpieć ,a jednak
to się nie zmieniło…
Mnie i innych samobójców trawiły
tam ognie…
Czułam płomienie na swoim ciele
,dym uniósł się do góry…
Wnet szkarłatna bestia wypełzła z wielkiego
gara
Nie mogłam odejść byłam na to
skazana…
I padłam na kolana przed postacią
szatana
Naznaczył mnie iż jestem przeklęta
i cierpieć będę…
Nie ustanie ma męka!!!…