Gdy grasuje rozterka i gdy serce pęka
Nie mam ochoty na życie pies mi przez ramię zerka…
Wpatruje się we mnie niczym zahipnotyzowany
Wtedy myślę sobie że to przyjaciel kochany…
Przychodzi i zaczepia smutek mój atakuje niczym chciał żebym
przestała zadręczać się…
Szczeka podgryza lata jak wariatka żeby uśmiech chodź na
chwilę wywołać…
A gdy jej się uda jestem szczęśliwa…Takich przyjaciół jak
mój pies nigdzie nie ma…
Szczęście że mam ją bo pewnie już bym w grobie skończyła…
Ale myśląc że straciła by kolejnego swego Pana nie daje
spokoju…
Kocham cię psino kochana… Twoja mina pocieszenia jest
nieubłagana:-*
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz